Z kroniki czekoladowej rewolucji

Z radością zauważam kolejne zmiany w polskiej części świata czekolady. Coraz częściej mówi się o prawdziwej czekoladzie i coraz więcej odbywa się czekoladowych wydarzeń (w grudniu kilka niemal równocześnie – w ten weekend Festiwal Kawy i Czekolady we Wrocławiu, w kolejny Festiwal Czekolady w Pałacu Kultury i Nauki).

Nasze degustacje również jeszcze nigdy nie były aż tak zaskakujące. W tym roku dane nam było odkryć Beskid Chocolate – tabliczki które tworzą Agnieszka i Janek Woźniak w manufakturze w Węgierskiej Górce w Beskidzie Żywieckim. Doskonała wrażliwość na odczuwane smaki oraz doświadczenie zebrane wcześniej przy paleniu kawy pozwoliło Beskidowi do prażenia ziaren kakaowca podejść w systematyczny sposób dający niezwykle dobre rezultaty. Mój entuzjazm zaczął się od mlecznej wysokoprocentowej Wenezueli – nigdy przedtem na czekoladowej degustacji nie trafiliśmy na polską mleczną tabliczkę nie ustępującą w niczym produktom Amedei, Zottera, Cluizela czy Chocolat Bonnat. Podobnie dziś uśmiecham się na myśl o Peru Satipo 100% z Beskidu bo po raz pierwszy nie mogłem uwierzyć, że próbowana czekolada naprawdę składa się tylko ze zmielonego kakao. To „setka” jeszcze bardziej przystępna niż Zotter Peru 100% (a to niemałe wyzwanie!). Czekolady z Beskidu można już znaleźć w sklepie Sekretów – na razie stacjonarnie w Łodzi ale na dniach wszystkie pojawia się też w naszym internetowym sklepie z prawdziwą czekoladą.

W ofercie Sekretów nie było nigdy tabliczek posypanych liofilizowanymi owocami, bo te produkty najczęściej robi się z mało inspirującej i bardzo słodkiej „belgijskiej” czekolady. Dzięki Beskidowi mamy w końcu tabliczki z całymi orzechami laskowymi, truskawkami, żurawinami, wiśniami i chili – nareszcie są to czekolady robione od ziarna do tabliczki, tak jak cała reszta produktów w naszym sklepie.

Jeśli interesuje Cię temat produkcji czekolady od ziarna kakao do tabliczki, Beskid importuje do Polski małe młyny („melanżery”) pozwalające mielić ziarna kakao i w małej skali tworzyć własną czekoladę. Ja po spaleniu młynka do kawy i blendera też kilka lat temu przerzuciłem się na podobny sprzęt. Uprzedzam, że urządzenia nie są ciche a pracować muszą nawet 48h bez przerwy żeby z ziaren powstała czekolada o odpowiedniej konsystencji. Najpraktyczniej te kamienne młyny wykorzystać też do produkcji własnego masła orzechowego czy pasty pistacjowej – to wszystko przygotować można oczywiście znacznie szybciej niż czekoladę.

W sklepie Sekretów oprócz Beskidu z nowości znajdziecie również czekolady Auro z dalekich Filipin, Fruition Chocolate ze Stanów Zjednoczonych (to twórcy słynnej czekolady Noe 80% której 23 sztuki z 1500 istniejących na świecie były właśnie u nas) oraz Chocolate Tree ze Szkocji. Ta ostatnia marka urzekła nas świetną Porcelaną o bardzo wysokiej zawartości kakao (85% smakujące jak 70%) oraz tabliczkami zrobionymi z ziaren kakao macerowanych w szkockiej whisky single malt, mezcalu (wódce z agawy) czy rumie. Austriacki Zotter zaprasza m.in. po świąteczne tabliczki czy zestawy mini czekolad ręcznie oblewanych. Kilka premier mają u nas teraz znane i lubiane domy czekolady Cluizel (La Laguna) i A. Morin (m.in. wenezuelskie Chuao!). Także jeśli nie mieliście jeszcze okazji zajrzeć do naszego łódzkiego sklepu (P.O.W. 19, kilkaset metrów od dworca Łódź Fabryczna) – teraz jest na to świetny moment :-)